Film Znachor (Netflix)

Jerzy Hoffman kontra nowy „Znachor”. Ostra recenzja

Read Time:2 Minute, 26 Second

Proszę państwa, Wysoki Sądzie, to jest profesor Rafał Wilczur – mówi Piotr Fronczewski w filmie „Znachor” z lat 80., który wyreżyserował Jerzy Hoffman. Polacy MUSZĄ usłyszeć te słowa w każde święta. Czy będą oglądali tak samo chętnie nowego „Znachora”? Sam Hoffman widział go raz i z pewnością drugiego nie będzie. Wjechał w jego twórców z impetem godnym husarii z „Ogniem i Mieczem”.

Film „Znachor” jest niczym „Kevin sam w domu” – obowiązkowy w każde święta. Jak przypomina Onet, w 2023 roku w Wielkanoc w telewizji wyemitowano go aż 11 razy. Nowa wersja „Znachora”, chociaż była hitem na Netfliksie, najprawdopodobniej nie wwierci się aż tak bardzo w świadomość Polaków. Zdania na temat filmu i kreacji Leszka Lichoty są podzielone. Reżyser Jerzy Hoffman długo dyplomatycznie milczał na temat nowego „Znachora”… aż w końcu nie wytrzymał.

Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram

Jerzy Hoffman kontra nowy „Znachor”

92-letni Jerzy Hoffman, podczas spotkania w Kinie Kultura w Warszawie, gdzie zorganizowano przegląd filmów reżysera, nie gryzł się w język. Gdy został zapytany o nową ekranizację powieści Dołęgi-Mostowicza, nie miał litości dla reżysera Michała Gazdy.

Dla mnie było oczywiste, że ci, co pisali scenariusz, nie mieli najmniejszego pojęcia o dramaturgii. Wszystko to, co jest najistotniejsze, dzieje się poza kadrem. Dlaczego robi się złoczyńcę z asystenta? Że jest nie młynarz, a młynarka, to ja rozumiem. Narzeczony jest kochający inaczej z wyglądu, też rozumiem. W Hollywood w każdym filmie musi być ciemnoskóry, Koreańczyk, kochający inaczej i kochająca inaczej, żeby film był poprawny. Ale są jednak pewne granice

– mówił Jerzy Hoffman o nowym „Znachorze”.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Diuna: Część druga” – piaski Arrakis ukrywają przeciętny film? [RECENZJA]

Na tym jednak nie koniec. Jerzy Hoffman uważa, że „jeżeli dzisiaj prawa autorskie jeszcze by obowiązywały, to spadkobiercy Dołęgi-Mostowicza mogliby oddać sprawę do sądu„. Jest zdania, że kręcąc nowego „Znachora” twórcy „udawali, że robią ekranizację całkowicie zmieniając książkę”. Ujawnił również, że twórcy nowego „Znachora” pokazali mu film przed premierą.

Leszek Lichota w filmie Znachor
Leszek Lichota w „Znachorze” Netfliksa

Pojawił się u mnie reżyser, ludzie z produkcji i puścili mi ich wersję. Po emisji wyraziłem swoją opinię i Michał Gazda wyskoczył z mojego domu w nie najlepszym nastroju. Co ja na to poradzę?

– powiedział Jerzy Hoffman.

CZYTAJ WIĘCEJ: Najlepsze polskie seriale historyczne – ranking TOP 6 [WIDEO]

Historia „Znachora”

„Znachor” w reżyserii Jerzego Hoffmana, nakręcony w latach 80., z Anną Dymną oraz Jerzym Bińczyckim w obsadzie, nie był pierwszą ekranizacją powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. W 1937 roku Polacy zobaczyli „Znachora” w reżyserii Michała Waszyńskiego, z Kazimierzem Junoszą-Stępowskim i Elżbietą Barszczewską w obsadzie. Rok później miała premierę kontynuacja „Profesor Wilczur”. Sama powieść pierwotnie miała formę scenariusza filmowego, który gdy został odrzucony, Dołęga-Mostowicz przerobił na powieść.

Co ciekawe, ani w nowym „Znachorze”, ani w pierwowzorze literackim, nie pada kultowa kwestia „Proszę państwa, Wysoki Sądzie, to jest profesor Rafał Wilczur „.

Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram

About Post Author

Pan Od Kultury - Wojciech Kozicki

Miłośnik dobrych historii, gitarzysta, fan "Misia" i starych komiksów