Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt Grady Hendrix
Gdyby Kristin Hannah chciała napisać horror, pewnie wyszłoby jej spod pióra „Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt”. A ten horror rozegrał się dwa miliony razy. Ostrzegam, będzie bolało, a Grady Hendrix nie stosuje znieczulenia.
Gdy nastoletnia Nevie zachodzi w ciążę, rodzice oddają ją do Wellwood House – przytułku dla upadłych dziewcząt. Ma urodzić, oddać dziecko, wrócić do domu i o wszystkim zapomnieć. Przytułek przypomina katolicką kolonię karną, w której rygorem tłamsi się resztki godności i marzeń. Ciężarne dziewczyny walczą o każdy okruch nadziei. Wspólnie szukają siły, by zbuntować się przeciwko światu, dla którego są niewidzialnymi rzeczami. Gdy nikt nie chce ich wysłuchać, diabeł staje się ich jednym przyjacielem. Gdy są porzucane, cierpią podczas porodów, doświadczają kolejnych niesprawiedliwości, jedynie diabeł wyciąga do nich pomocną dłoń.
Nie ma nic za darmo. Uroki zostały rzucone, więc demoniczne siły żądają zapłaty. Na szarpaniu w nocy za klamkę się nie skończy, a rozsypana sól nie powstrzyma zła.
Chcesz więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
Grady Hendrix brutalnie wsadza głowę czytelnika w mrok i nie pozwala zamknąć oczu. Poczuj na własnej skórze jak gorące i lepkie było lato 1970 roku. Poczuj ból podczas porodu, gdy dziecko zaczyna się obracać i trzeba ciąć. Poczuj strach, gdy mroczne siły nocą dobijają się do drzwi. Poniżenie i bezradność, gdy pielęgniarki w szpitalu traktują rodzącą dziewczynę jak zwierzę w stajni. Rozpacz, gdy wyrywają jej z rąk noworodka i każą o nim zapomnieć. W końcu poczujesz też potężną eksplozję gniewu w finale.
Usiądźcie. Posłuchajcie. Musicie zrozumieć, co nam zrobili, kiedy byłyśmy dziewczynkami. To ważna rzecz, którą musicie zapamiętać. Byłyśmy dziewczynami niezsocjalizowanymi, łatwymi, napalonymi i emocjonalnie niedojrzałymi, które za szybko dorastały. Rose nie miała nawet osiemnastu lat, Holly właśnie skończyła czternaście, a ja piętnaście. Jakkolwiek chcecie nas nazwać, byłyśmy dziećmi
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt. Grady Hendrix.
Hendrix zgniata czytelnika między brutalnym realizmem, a horrorem o czarownictwie. Tak jak ty, ciężarne nastolatki z Welwood House są w pułapce. Tak jak ty, nastolatki z Wellwood House są w pułapce, zaciskane jak w imadle. Z jednej strony walczą ze światem realnym i bezlitosną codziennością. Z drugiej, wyciąga po nie macki świat czarownic. Mamy potwory z lasu oraz potwory w mundurach i lekarskich fartuchach. Które są straszniejsze? Granica się zaciera.
Najbardziej w powieści „Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt” przeraża fakt, że nie jest do końca fikcją. „Domy samotnej matki”, takie jak Wellwood House, funkcjonowały w USA od XIX wieku i stały się popularne pod II wojnie światowej. Były prowadzone m.in. przez m.in. Armię Zbawienia, firmę Florence Crittenton Mission i kościół katolicki. Rozgrywały się w nich milczące tragedie, bo istnienie przytułków utrzymywano w tajemnicy. Wmawiano dziewczynom, że są grzesznicami, „wszystko to ich wina”, a ich dzieci stawały się towarem.
Ten horror rozegrał się ponad 2 miliony razy. Tyle dzieci odebrano matkom i oddano do adopcji.
Będzie bolało. Bardzo.
Chcesz więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
"Złodziejka książek" to nie jest kolejna generyczna powieść o Holokauście i II wojnie światowej. To…
Na jakim poziomie jest wskaźniki czytelnictwa w Polsce? Biblioteka Narodowa publikuje dane za 2025 rok.
Sydney Sweeney jako nowy James Bond - fani w Euforii?
H.P. Lovecraft - życie prywatne jak zew Cthulhu? Ciekawostki o Lovecrafcie
Władca Pierścieni i nowe filmy. Oficjalnie zapowiedziano powrót do Śródziemia
Kolejne mocne wypowiedzi Andrzeja Sapkowskiego
This website uses cookies.