Obcy: Izolacja, gra Alien Isolation to najlepszy horror
Zacznijmy od początku. Porozmawiajmy o strachu. To element naszej psychologii ewolucyjnej. Cecha pierwotna i element instynktu przetrwania, dzięki któremu gatunek nie wyginął. Ludzkie ciała są ewolucyjnie przystosowane do strachu, który m.in. uruchamia mechanizm ucieczki, powoduje gęsią skórkę, pocenie, napięcie mięśni i wystrzał uzależniającej adrenaliny. Taki nasz zwierzęcy bezpiecznik. Jak pisał Darwin, jesteśmy przecież tylko typem zwierząt ssących i nasz mózg podlega tym samym prawom, co mózgi innych zwierząt.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
Podążając za darwinowską myślą, strach to mechanizm adaptacyjny, a do tego reakcje strachu są dziedziczone. Choć przez wieki zagrożenia się zmieniły, to nadal mamy zakodowane ten same mechanizmy i archetypy strachu co nasi przodkowie. Gra „Obcy: Izolacja” (Alien: Isolation) uruchamia pierwotny lęk wobec siły natury, będącej poza moralnością i zrozumieniem, której nie możesz pokonać. W tym horrorze jesteś tylko kawałkiem mięsa w łańcuchu pokarmowym. Przerażonym, osaczonym i bezbronnym zwierzęciem, na które poluje drapieżnik. Pewnie tak czuli się nasi przodkowie tysiące lat temu, siedząc w nocy w lesie pełnym mięsożerców, mając do obrony tylko patyk i dobre chęci.
Są to głęboko zakorzenione wzorce psychologiczne, które ma każdy człowiek na ziemi. Widać to po małych dzieciach, które w okresie 4-10 lat mają przeróżne koszmary, nie zawsze związane z tym co oglądały w telewizji albo w bajce. Czarownice, węże, ciemne postaci, ktoś goniący i łapiący, śmierć itp. Wielu z nas przez to przechodziło. Horrory wykorzystują te głęboko zakorzenione lęki
– psycholog Adam Dębowski (Interia.pl)
„Obcy: Izolacja” to crème de la crème franczyzy, która zadebiutowała w 1979 roku w filmie „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”. Jeśli ktoś jest fanem serii, szczególnie filmu Ridleya Scotta, to „Izolacja” będzie strzałem w punkt G. Dosłownie wchodzimy w świat znany z filmu. Doświadczamy go z perspektywy pierwszej osoby, przeżywamy kosmiczny koszmar in persona tak jak przeżywali go Ellen Ripley, Dallas i Brett. Easter eggi, doskonale odwzorowane klaustrofobiczne i duszne lokacje z filmu (+ wizyta na księżycu LV-246 i na statku Nostromo!), te same dźwięki, muzyka – to jest TEN KLIMAT! Jako Amanda, córka Ellen, próbujemy przetrwać na rozsypującej się stacji kosmicznej i zdobyć informacje o zaginionej matce oraz statku Nostromo. Czas ucieka, a polowanie rozpoczyna morderczy ksenomorf.
To nie kolejna strzelanka FPS, w której robimy z kosmitów rzeszoto. „Obcy: Izolacja” to ekstremalna zabawa w ciuciubabkę. Gdy ksenomorf poluje na ciebie w wąskich korytarzach, zagraconych serwerowniach i laboratoriach, możesz jedynie ukrywać się w szafkach, skradać się i w ostateczności uciekać (kiepski pomysł…). Czasem pozostaje jedynie wstrzymać oddech, gdy kosmiczny sukinsyn węszy przy schowku, w którym się skuliłeś. Broń? Obcego nie możesz zabić. Masz detektor ruchu z filmu „Obcy: Decydujące starcie” – gdy pika coraz szybciej, alarmując przed zagrożeniem, krew zamarza w żyłach. W późniejszym etapie możesz co prawda przepędzać kreaturę miotaczem ognia, ale to tylko ją rozsierdzi i szybko wróci. A paliwo w miotaczu BARDZO szybko się kończy i wtedy masz prze…
Świadomość zagrożenia w „Izolacji” jest paraliżująca, bo ksenomorf zawsze jest w pobliżu (algorytmy potwora mają podążać za punktem docelowym w postaci gracza). Może spaść na ciebie z sufitu, wyciągnąć cię z szafki lub dopaść w ciemności, gdy skończy się bateria w latarce. Słyszysz jak przemyka kanałami wentylacyjnymi (którymi również się przemieszczasz). Do tego drapieżnik jest nieprzewidywalny i uczy się twoich nawyków. Zbyt często chowasz się w szafkach? Obezwładniający strach nakazuje pozostać w kryjówce, ale bestia cię wywęszy. Musisz iść i ryzykować. Wydaje ci się, że skoro wykrywacz ruchu milczy, to jesteś bezpieczny? Obserwuj czy z otworów w suficie nie wycieka podejrzana maź…
Musisz dostać się do konkretnego komputera? Zejść konkretną klatką schodową? Znaleźć kod na oddziale szpitalnym (Morley, Morley…)? Tak się składa, że akurat wszedł tam xenomorph i nie odejdzie, dopóki nie zatopi pazurów w twoich kiszkach. Zabawę w chowanego czas zacząć.
Mało zagrożenia? Będą polowały na ciebie jeszcze zabójcze androidy, które uznają cię za usterkę do usunięcia. Garstka ludzi, którzy jakimś cudem jeszcze żyją, woli strzelać niż powiedzieć „dzień dobry”. Uciekaj. Chowaj się. Przetrwaj.
Dźwięk jest pełnoprawnym antagonistą w grze. Już sama muzyka znana z filmów mrozi krew w żyłach. Jednak to dźwięki otoczenia są najstraszniejsze. Rozpadająca się stacja kosmiczna Sewastopol skrzypi, jęczy i rzęzi, przerażając i dezorientując. Siedząc pod biurkiem wsłuchujemy się w pikający detektor ruchu oraz hałasy w szybach wentylacyjnych. Czy to syczą otwierające się drzwi czy ksenomorf który właśnie nas wywęszył? Próbujesz zhakować komputer, przepalasz zamek palnikiem jonowym… wydaje się to trwać w nieskończoność… szybciej, do cholery, no dawaj… i nagle za plecami słyszysz znajome „hhhhh”. Żegnaj. Owszem, odrodzisz się, dostaniesz kolejną szansę, jednak śmierć w tej grze jest wyjątkowo przerażającym momentem. W „Alien: Isolation”, jak w żadnym innym survival horrorze, czujesz, że walczysz o najwyższą stawkę.
Zanim automat telefoniczny zapisze stan gry, muszą zgasnąć trzy światełka. W tym czasie możecie tylko rozglądać się, czy wróg nie czai się na horyzoncie. W momencie gdy zgasnąć miała ostatnia lampka, usłyszałem tylko przeraźliwy syk, widząc jak mój brzuch – w asyście przeraźliwych jęków bohaterki – przebija ogon Xenomorfa. Poczułem ogromną frustracje, bo przecież już witałem się z gąską, a teraz trzeba wszystko od nowa. Poczułem też niesamowitą wręcz podnietę, bo nie pamiętam, w której grze targały mną takie emocje!
– Roger Żochowski (PPE)
Stacja Sewastopol to kupa złomu, a Amanda Ripley ciągle musi coś naprawiać. Wadą gry jest absurdalne skomplikowanie czynności technicznych, a każdy bohater wydaje się mieć ultra Nobla z inżynierii wszelakiej. W skrócie, tak wygląda typowy dzień na Sewastopolu. Zepsuł ci się czajnik elektryczny i nie wiesz jak go naprawić? To proste. Idź cztery piętra wyżej, tam znajdź kartę dostępu, skalibruj atomowe bulbulatory, później połącz przewody ultrapizgatora w szybie wentylacyjnym, a następnie zjedź windą (najpierw przywróć zasilanie) do rdzenia, gdzie skalibrujesz kalibator dekalibracji. Potem już tylko wyjdź w przestrzeń kosmiczną, gdzie włączysz transmiter pierdoidalny. Oczywiście dla gracza naprawy są banalnie proste – tu kliknij, tam pociągnij – ale trzeba się nachodzić aż strach. W sumie ta wędrówka trwa kilkanaście godzin, ale twórcy spokojnie mogliby ją skrócić o jakieś 2-3 godziny.
Lata mijają, a „Alien: Isolation” nadal paraliżuje. Gdy próbuję wydostać się z oddziału medycznego (ksenomorf poluje na Amandę po raz pierwszy), znowu nie mogę się przemóc, by wyjść z kryjówki. Choć to tylko gra, boję się tego momentu, gdy kosmiczny robal wgryzie się w moją czaszkę. Dlaczego te emocje są nadal tak silne? W odróżnieniu od innych horrorów, „Obcy: Izolacja” nie stawia na krwawość, jumpscare’y i nie próbuje nadrabiać braków byciem slasherem. Stawia na rozwiązanie najprostsze, najoczywistsze i najskuteczniejsze. Stawia na wspomniany na początku archetyp strachu, który każdy ma zakodowany, ale stara się go wypierać. Brutalnie redukuje cię do roli przerażonego zwierzęcia.
Znowu się boję, znowu walczę sam ze sobą… i to na pewno nie jest moje ostatnie spotkanie z „Alien: Isolation”.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
"Złodziejka książek" to nie jest kolejna generyczna powieść o Holokauście i II wojnie światowej. To…
Na jakim poziomie jest wskaźniki czytelnictwa w Polsce? Biblioteka Narodowa publikuje dane za 2025 rok.
Sydney Sweeney jako nowy James Bond - fani w Euforii?
H.P. Lovecraft - życie prywatne jak zew Cthulhu? Ciekawostki o Lovecrafcie
Władca Pierścieni i nowe filmy. Oficjalnie zapowiedziano powrót do Śródziemia
Kolejne mocne wypowiedzi Andrzeja Sapkowskiego
This website uses cookies.