Zew nocnego ptaka. Robert McCammon. Kryminał na dzikim zachodzie
Rok 1699. Fount Royal to osada na rubieżach brytyjskich kolonii w Ameryce, odcięta od świata, osaczona przez bagna i lasy. Jeszcze nie zaczęła rozkwitać, a już upada. Plony gniją, wybuchają pożary, zaraza się szerzy, a do tego dochodzi do kolejnych morderstw. O wszystko, co złe, zostaje oskarżona Rachel Howarth, na pewno czarownica i diabelska kochanica. Wyrok może być tylko jeden. Mieszkańcy chcą swojego Salem, więc kobieta musi spłonąć na stosie. Na miejsce przybywa sędzia, który pro forma ma wydać wyrok na piśmie. Jednak jego sekretarz Matthew Corbett jako jedyny nie wierzy, że kobieta uprawiała czary, zabiła męża i spółkowała z diabłem. Chociaż sama Rachel nie pali się do walki o swoje życie, a stos ma zapłonąć za kilka dni, Matthew rozpoczyna śledztwo i odkrywa kolejne mroczne sekrety bogobojnych grzeszników z Fount Royal. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, więc im bliżej rozwikłania intrygi, tym większe zagrożenie czyha na jego życie.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
Klimat powieści Roberta McCammona jest tak gęsty, że można go kroić nożem. „Zew nocnego ptaka” to turpistyczny kryminał, wręcz lepki, ociekający błotem, szlamem i świńskim smalcem. Momentami może zawstydzić nawet serial „Tabu” i powieść „Revolterium” Bernarda Gromka. Ta książka ma zapach i smak! Po przeczytaniu niektórych rozdziałów miałem ochotę wziąć prysznic, albo chociaż przemyć ręce żelem antybakteryjnym. Duszne i smagane ulewami Fount Royal to miejsce, gdzie najpewniej pogryzą cię pluskwy i szczury, a miejscowy lekarz będzie nacierał ci rany świńskim tłuszczem albo upuści ci krwi. W nocy lepiej załatwiaj się do nocnika w izbie, bo jeśli pójdziesz z ogarkiem za stodołę, możesz paść ofiarą Indian, diabła lub miejscowych dewiantów. Albo wdepniesz po ciemku w gnój, w którym rozkładają się zamordowani nieszczęśnicy, a o nowe buty trudno.
Mimo tej całej zgnilizny, „Zew nocnego ptaka” czyta się lekko i szybko niczym powieść przygodową. Fabuła wciąga jak bagna wokół Fount Royal, pojawia się nawet wątek romantyczny, a McCammon potrafi sieknąć czarnym humorem. Dialogi są dynamiczne, błyskotliwe i kąśliwe i co ważne, nie czułem ani przez moment, że są na siłę stylizowane na rozmowy z epoki. Ta immersja jest kluczowa. Wielu autorów, pisząc o wiekach minionych, kreuje raczej bale przebierańców, pełne postaci z doklejonymi wąsami, Robert McCammon wciąga cię w swój do bólu wiarygodny świat. Czytając „Zew nocnego ptaka” nie jesteś biernym obserwatorem inscenizacji, ale oddychasz tym samym powietrzem co bohaterowie powieści.
Znacie te sytuacje, gdy składacie meble, a na koniec, chociaż wszystko stoi już w salonie, zostaje kilka elementów? Robert McCammon daje nam wiele elementów układanki, które na pierwszy rzut oka nie mogą ułożyć się w całość. Matthew Corbett musi znaleźć odpowiedzi na więcej pytań niż tylko klasyczne „kto zabił?”. Dużo tego, ale spokojnie, McCammon miał na tę intrygę plan i nad wszystkim po mistrzowsku zapanował. W finale wszystkie elementy satysfakcjonująco się łączą i nie zostaje żadna śrubka luzem.
Największą zaletą powieści „Zew nocnego ptaka” są pełnokrwiści bohaterowie. Dawno tak mocno nie trzymałem kciuków za literackiego protagonistę. Matthew Corbett to naiwny młodzik, który ryzykuje życie dla śledztwa, walczy z ciemnotą i zatraca się w pogoni za swoim „nocnym ptakiem”. Owszem, może i jest zbyt wścibski i naiwny, aż prosi się o guza, ale jak tego skubańca nie lubić?
„Zew nocnego ptaka” świetnymi łajdakami stoi. Dawno nie chciałem tak bardzo kopnąć kogoś w tyłek jak kaznodzieję, który przybył do Fount Royal. Exodus Jerusalem zachodzi za skórę i świerzbi. A takich postaci jest więcej i nie są to typowe literackie manekiny służące za tło. Robert McCammon oferuje szeroką paletę pełnokrwistych bohaterów drugoplanowych, którzy od razu zapadają w pamięć i budzą silne emocje. Żadnemu jednak nie warto ufać. W Fount Royal wszyscy zgrywają świętszych od papieża, ale Corbett szybko przekonuje się, że na zaszczurzonym zadupiu każdy nosi maskę. Pobożni hipokryci są groźniejsi od diabła?
Jeśli Matthew Corbett skradł twoje serce w „Zewie nocnego ptaka”, to mam dla ciebie dobrą wiadomość. Robert McCammon opisał jego kolejne przygody w powieściach: „Królowa Bedlam„, „Pan Slaughter” i „Jeździec opatrzności”.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
Stephen King, Stranger Things i Steven Spielberg w jednej powieści?
Najlepszy film o Spider-Manie? A może to najlepszy film o Peterze Parkerze?
Jak Nolan kręcił Odyseję bez CGI? Oto odyseja od kulis i kilka sekretów Nolana
Ghost Rider, Czarna Pantera, Deadpool - Marvel ujawnia plany na nowe filmu MCU
Nowa Odyseja. Elon Musk użyje Groka, by "naprawić błędy Nolana"
Gdy kamera przestaje widzieć człowieka, żaden Imax nie pomoże
This website uses cookies.