Andrzej Sapkowski - wiedźmin w 2024 roku, nowa książka
Andrzej Sapkowski jak zwykle szczery do bólu. Przyleciał do Brukseli, aby wziąć udział w 55. edycji Targów Książki pt. „Defier le futur”, w ramach których Instytut Polski w Brukseli prezentuje program spotkań literackich z udziałem wybitnych autorów. W piątek spotkał się z dziennikarzami w budynku Ambasady RP w Belgii, która mieści się w zabytkowej kamienicy w pobliżu parku Cinquantenaire i dzielnicy europejskiej. I jak to pan Andrzej ma zwyczaju, nie gryzł się w język.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
Andrzej Sapkowski został zapytany, czy młodzi ludzie czytają „Wiedźmina” po 40 latach od premiery pierwszego opowiadania. Odpowiedział, że najwyraźniej tak, bo skoro są kolejne wznowienia, jeśli książki zarabiają, to znaczy, że ktoś kupuje. Proste jak klinga wiedźmińskiego miecza.
Rzadko się zdarza, żeby na sali był ktoś, kto żył, kiedy ja to pierwsze opowiadanie pisałem. (…) Jako znawca przedmiotu mogę odpowiedzialnie powiedzieć, że zainteresowanie ciągle jest. Czy konkretnie moją twórczością? Po pierwsze, skromność nie pozwala mi tutaj elaborować, a po drugie, tego dokładnie nie wiem. Podejrzewam jednak, że tak, bo wznowienia książek są stale i biorę pod uwagę, że wydawca nie robi tego dla przyjemności, tylko po to, żeby na tym zarobić. Jeśli zarabia, to znaczy, że sprzedaje, a jeśli sprzedaje, to znaczy, że ktoś kupuje.
– powiedział andrzej sapkowski.
Sapkowski dodał również, że od czasów wiedźmińskiej sagi, popularność literatury fantastycznej wzrosła („ma swój stały rezerwuar, który się powiększa”). Jednocześnie poziom czytelnictwa w Polsce spada, a autor „Narrenturm” ma teorię teorię dlaczego Polacy czytają coraz mniej książek.
Powodów jest wiele. Podstawowym, jeśli nie jedynym, jest cena książek. Jeżeli ktoś sądzi inaczej, jest w błędzie. Gdyby książki miały cenę właściwą, opartą na odpowiedniej kalkulacji ekonomicznej i byłyby sponsorowane przez państwo, (…) czytelnictwo by rosło, a nie spadało. Teraz spada i spadać już będzie – powiedział.
– andrzej sapkowski na targach książki „Defier le futur” (2026)
Sapkowski, z wykształcenia ekonomista, wie nawet ile powinna kosztować książka – „nie więcej niż 20 zł”. Dodał, że książka nie może kosztować więcej niż pół litra wódki. Oczywiście nikt z dziennikarzy nie przypomniał Mistrzowi, że w dniu premiery, w Empiku cena książki „Wiedźmin. Rozdroże kruków” (stacjonarnie, bez aplikacji) wynosiła 65 zł (cena sugerowana przez wydawcę). I co gorsza, było to wydanie tak liche, że rozpadało się od samego patrzenia. I uwaga, niespodzianka… kilka dni po premierze, bez żadnej zapowiedzi, ukazało się wydanie w twardej oprawie, na solidnym papierze i z alternatywnymi okładkami. O tej scysji rynku wydawniczego z fanami Wiedźmina, Julian Alfred Pankratz wicehrabia de Lettenhove napisałby mięsistą balladę.
Jeżeli zwykły pisarz mainstreamowy – a w tej chwili jego zawód jest porównywalny z zawodem wytwórcy halabard albo kół do dyliżansów – robi coś, co jest nikomu niepotrzebne, to akurat pisarze fantastyczni, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, są w tej sytuacji, że mają gotowy, że tak powiem, rynek odbiorców.
andrzej sapkowski o popularności literatury fantastycznej
Co więcej, zdaniem Sapkowskiego, pisarze fantasy nie muszą obawiać się sztucznej inteligencji. Wyjaśnił, że „różnica między inteligencją przyrodzoną a sztuczną jest dokładnie taka sama, jak między męskim członkiem naturalnym a sztucznym”.
Jest pewna różnica, niektórzy twierdzą, że niezauważalna, ale ja jednak uważam, że pewna jest. (…) Ta różnica będzie zawsze. Jaka ona będzie duża, to jest pytanie nie do mnie, tylko do futurologów.
andrzej sapkowski o sztucznej inteligencji
A poza tym Mistrz znowu został zapytany czy grał w „Wiedźmina”. Odpowiedział, że nie zwykł grywać w nic poza brydżem („Zresztą w brydża już też nie gram”).
Dlaczego w ogóle Andrzej Sapkowski pojawił się na tych targach? Odpowiedział wprost, „bo tego oczekują czytelnicy, a ja zawsze robię to, czego czytelnik ode mnie oczekuje”. Zdradził też, że ma plany wydawnicze, „bo musi się utrzymywać”.
Lubię i podróżuję z przyjemnością na ryby. Inne wyjazdy traktuję jako obowiązek. Pracowałem w handlu zagranicznym ponad 30 lat. Wyjazdy były dla mnie chlebem powszednim. Spędzałem życie w samolotach i na niejednym lotnisku swoje odsiedziałem – powiedział Andrzej Sapkowski, po czym zażartował – Z ministrów kultury – a ja przeżyłem mnóstwo ministrów i ministerek – żaden nie zdecydował się płacić za mnie komornego. Żaden. Bo przecież, jakby nie było, jestem skarbem narodowym. No niech ktoś powie, że nie.
Czy Sapkowski aby na pewno żartował? Niedawno powiedział przecież, że napisał nowego Wiedźmina, „bo mu kazali”.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
Źródło: PAP
"Złodziejka książek" to nie jest kolejna generyczna powieść o Holokauście i II wojnie światowej. To…
Na jakim poziomie jest wskaźniki czytelnictwa w Polsce? Biblioteka Narodowa publikuje dane za 2025 rok.
Sydney Sweeney jako nowy James Bond - fani w Euforii?
H.P. Lovecraft - życie prywatne jak zew Cthulhu? Ciekawostki o Lovecrafcie
Władca Pierścieni i nowe filmy. Oficjalnie zapowiedziano powrót do Śródziemia
Syn Stephena Kinga to nowy król horroru?
This website uses cookies.