Post Dmitry Glukhovsky
Historia Rosji za chwilę dobiegnie końca. Z imperium po wojnie pozostały zgliszcza i toksyczne bezludzia. Moskwa próbuje jeszcze robić dobrą minę do złej gry, ale poza stolicą przetrwało tylko kilka wojskowych posterunków. Za rzeką Wołgą, spowitą trującą mgłą, nie ma już nic… a może jest piekło na ziemi? Nastoletni Jegor żyje w jednym z takich przyczółków, strzegąc ostatniego mostu na Wołdze. Przez lata nic zza rzeki nie przyszło, przecież nic tam nie ma. Nic nie może pokonać bariery śmiercionośnych wyziewów. Jednak pewnego dnia „coś” nadchodzi. Chłopak musi nie tylko ocalić swoich, ostrzec Moskwę, ale próbuje też zdobyć serce dziewczyny, która wybrała kozaka zamiast niego.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
To jedna z najbardziej postapokaliptycznych postapokalips. Gęsta, mięsista, spowita żrącymi wyziewami, surowa i bezlitosna. Opowieść lepi się od brudu i samogonu. Pachnie krwią i ostatnią tuszonką przed głodową śmiercią. Bohaterowie, jak to u Glukhovsky’ego, są popychani na granicę człowieczeństwa, wyrywane im jest to, co najcenniejsze i zmuszani są do ekstremalnych decyzji. W tym świecie, wśród moralnie skarlałych jednostek i ludzi-karaluchów, jest się nieustannie o włos od przemiany w potwora. Ty również się pilnuj, drogi czytelniku, bo w pewnym momencie możesz zacząć kibicować złu zza Wołgi.
Skala zagrożenia? Przygotuj się na hekatombę niczym w biblijnej apokalipsie. To, co czaiło się w tunelach w „Metrze”, to przy diabelstwie z powieści „Post” dziecinna igraszka. Glukhovsky zawstydził „The Walking Dead”, „Drogę kości”, „Grę o tron”, „The Last of Us”, „28 dni później” i inne kultowe tytuły. Potworność zza ostatniego mostu, osnuta mistyczno-radioaktywnymi oparami, jest niepowstrzymana. Pozostaje tylko ucieczka jak w koszmarach. Istny horror.
W dylogii „Post” Rosja jest rosyjska do szpiku kości. Homo sovieticus z Rosjanina nie wyjdzie, ma go w DNA na amen. Dowództwo bez mrugnięcia okiem wysyła swoich na przemielenie jak bezwartościowe mięso, jednocześnie paplając o odbudowie imperium i mesjanizmie rosyjskiego narodu. W Teatrze Bolszoj oglądają „Dziadka do orzechów” i udają, że świata szlag nie trafił, knując polityczne intrygi i przypinając sobie ordery. Tymczasem wśród zgliszczy poza stolicą, pośród zrujnowanych blokowisk, zwykłych Rosjan skręca z głodu, giną od skażenia, złowrogie siły rozszarpują ich na strzępy albo przebijają sobie bębenki w uszach, by nie słuchać Szatańskiej Modlitwy. Tych w Moskwie i tych na toksycznych pobojowiskach łączy jedno – wszyscy boją się prawdy.
Trzymaj mocno swoją papachę, bo może ci ją porwać wir wydarzeń. „Post” rozpędza się niczym pociąg. Co prawda historia rusza znad Wołgi z mozołem, ale w pewnym momencie Glukhovsky brutalnie wyrywa bohaterów z ich dotychczasowego życia i tempo powieści staje się zabójcze. Emocje rozgrzewają tę maszynę grozy do czerwoności. Druga część – Outpost 2 – to makabryczna powieść drogi i nieustanna ucieczka przed wielką katastrofą… ku jeszcze większej katastrofie?
Moim zdaniem „Post” to powieść zdecydowanie lepsza niż kultowe „Metro”. To nadal ten sam niepodrabialny Glukhovsky, którego rozpoznasz już po kilku stronach, ale w tej książce więcej jest postapo w postapo. Dawno też jego bohaterowie nie byli aż tak wiarygodni i pełnokrwiści, ale jednocześnie, niczym nienawistny bóg, zsyła na nich wyjątkowe katusze i udręki. To przede wszystkim powieść dojrzalsza, brutalniejsza i antyrosyjska. Zdecydowanie warto przeczytać.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
Zwiastuny sugerują zupełnie inny film, niż ten który zobaczycie w kinie.
Ridley Scott nakręci film "Obcy: Przymierze 2"
Mariusz Trynkiewicz jak Jeffrey Dahmer? Serial Netfliksa "Prawo Bestii" może wywołać skandal
Dodatek do Wiedźmina 3 - zwiastun, nowe informacje, remaster
"Terminator 2: Dzień sądu" - ciekawostki o filmie. Jak to nakręcili?
Co dalej z serialem 1670? Decyzja Netflixa, Topa wyszedł z jaja
This website uses cookies.