Terminator 2
„Terminator 2: Dzień sądu” to film, który się nie starzeje. James Cameron stworzył nierdzewiejącą maszynę, która mimo 3 dekad na liczniku, zawstydza współczesne kino. Patrząc na pionierskie efekty specjalne z drugiego Terminatora myślę nadal „wow, ale złoto”. A gdy kręcono film były dosłownie na wagę złota. Sequel „Terminatora” z 1984 był w momencie premiery najdroższym filmem w historii. Kręcono go przez 120 dni i kosztował ponad 100 milionów dolarów. Większość budżetu pochłonęły oczywiście innowacyjne efekty specjalne (stworzyło je studio Industrial Light & Magic), w tym te z terminatorem T-1000 z płynnego metalu. Sam Peter Jackson („Władca Pierścieni”) po premierze miał stwierdzić, że musi w swoich filmach wykorzystać rozwiązania z „Terminatora 2”, by utrzymać się w branży i nie zostać w tyle.
Połowę budżetu wydaliśmy pewnie jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Gaża Arnolda Schwarzeneggera, wykupienie oryginalnych producentów, itd. Czasem jedno ujęcie kręciliśmy 9 kamerami
– powiedział operator filmowy Adam Greenberg.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
To musiało kosztować, ale inwestycja oczywiście się zwróciła. „Terminator 2: Dzień sądu” był najbardziej dochodowym filmem 1991 roku. Już w pierwszy weekend zarobił 52 miliony dolarów. Warto dodać, że początkowo James Cameron nie chciał w ogóle kręcić sequela, ale przekonało go 6 milionów dolarów. Dorobił się fortuny i dziecka z Lindą Hamilton.
Film Terminator 2: Dzień sądu” nie obył się oczywiście bez wpadek. W klubie motocyklistów, w czasie zdjęć znalazła się kobieta spoza ekipy Terminatora. Nie zorientowała się, że akurat kręcono tam film. Zdziwiła się dopiero widząc rozebranego Arnolda Schwarzeneggera. Powiedział jej: „It’s male stripper night”. Tak, wiem, że w myślach przeczytaliście to jego głosem.
Po tym jak T-1000 wyrzuca T-800 ze sklepu na chodnik, jeden z przechodniów zaczyna robić zdjęcia. Widać wtedy, że jego aparat ma zasłoniętą migawkę, co więcej, mężczyzna nawet nie trzyma palca na przycisku aparatu.
– pisze Filmweb.
Budżet „Terminatora” imponował, ale nie był z gumy. Dla oszczędności czasu i pieniędzy, James Cameron odrzucił pomysł Arnolda Schwarzeneggera, który chciał wcielić się w rolę obu terminatorów. I tak codziennie sama charakteryzacja Arnolda zajmowała nawet 5 godzin, a jej usunięcie to kolejne 60 minut. Dodajmy, że początkowo muskularny Austriak kręcił nosem, gdy okazało się, że przez cały film nikogo nie zabije.
CZYTAJ WIĘCEJ: Serial ALF – ciekawostki. „Aktorzy nienawidzili tej lalki, Wright ją zaatakował”
Pamiętacie scenę, gdy terminator T-1000 zmienia się w Sarę Connor? To nie efekt komputerowej magii. Kopię bohaterki po prostu zagrała siostra Lindy Hamilton – Leslie Hamilton Gearren. Pojawiła się również w scenie, w której widzimy aktorkę w lustrze restartującą terminatora. Twórcy poszli za ciosem w myśl zasady „taniej to dobra cena”. W szpitalu psychiatrycznym, gdy terminator na oczach strażnika zamienia się w jego kopię, na ekranie widzimy dwóch bliźniaków – Dona Stantona and Dana Stantona.
CZYTAJ WIĘCEJ: Obcy – ósmy pasażer Nostromo – ciekawostki o filmie. „Odmówiła depilacji”
Może i maszyny z filmu „Terminator 2” są niezniszczalne, ale aktorzy to już kruche istoty. Linda Hamilton podczas strzelaniny w windzie zapomniała założyć słuchawek. Nabawiła się stałego ubytku słuchu. Arnold Schwarzenegger z powodu charakteryzacji twarzy na jakiś czas stracił widzenie w jednym oku.
Film na 64. ceremonii wręczenia Oscarów zdobył cztery statuetki – za najlepsze efekty specjalne, najlepszy dźwięk, najlepszy montaż dźwięku oraz najlepszą charakteryzację. Być może członkowie Akademii zastanawiali się czym naprawdę był dźwięk terminatora T-1000 przenikającego przez kraty. Po latach okazało się, że była to psia karma wylewająca się z puszki. Tę scenę można oglądać w nieskończoność i nigdy się nie przeje.
CZYTAJ WIĘCEJ: Ciekawostki o serialu „Nieustraszony”. David Hasselhoff powróci?
Podobno dobry film dojrzewa latami. Szybciej dojrzewają jednak aktorzy na planie. „Terminatora” kręcono tak długo, że Edward Furlong (John Connor ), grający 10-latka, zdążył urosnąć i zmienił mu się głos. Finalnie niektóre jego kwestie zdubbingowano z powodu mutacji pod koniec zdjęć. Dodatkowo w niektórych scenach stał w dołku, by nie zrównać się wzrostem z Lindą Hamilton. Niestety, w dołku pozostał też w życiu prywatnym. Rozwody, oskarżenie przez żonę o pobicie, alkohol, narkotyki – życie okazało się trudniejsze niż walka z maszynami z przyszłości.
Grający terminatora T-1000 Robert Patrick musiał się sporo na biegać na planie. A przecież maszyna się nie męczy. Aktor (wypatrzony przez Jamesa Camerona w „Szklanej Pułapce 2”) przeszedł specjalny trening, by być w formie jak maszyna i podczas biegu oddychać tylko przez nos. Nie mógł też mrugać. Tak jak pozostali aktorzy, przeszedł też wojskowy trening, podczas którego m.in. nauczyli się profesjonalnie posługiwać bronią. Przesadził jednak z treningami cardio do tego stopnia, że okazał się szybszy od ściganego motocykla i musiał celowo zwalniać. Sama idea maszyny z płynnego metalu została natomiast zaczerpnięta z filmu „The Abyss”.
Jak osiągnięto efekt płynnego terminatora? Sceny wymagały zawansowanych modeli animatronicznych, którymi w trudnych scenach sterowano radiowo i za pomocą kabli. Kluczem było sprytne połączenie modeli cyfrowych z praktycznymi, które stworzył legendarny Stan Winston. Robert Patrick nosił też skomplikowane protezy i specjalny makijaż.
CZYTAJ WIĘCEJ: Serial ’Allo ’Allo! – historia kultowego sitcomu BBC [WIDEO]
Co ciekawe, Robert Patrick nie był faworytem do roli. Pierwotnie płynnego terminatora T-1000 miał zagrać Billy Idol. Wokalista złamał jednak nogę w wypadku motocyklowym. Kandydatem był także Michael Biehn, ale uznano, że będzie to zbyt skomplikowane dla widzów, po tym jak w poprzedniej części grał protagonistę. Co więcej, rolę Milesa Bennetta Dysona odrzucił Denzel Washington. Rolę Johna Connora zaoferowano Charlie’emu Korsmo. Propozycję odrzucił, ponieważ był zaangażowany w produkcję „Co z tym Bobem?”.
Może was to zaskoczy, ale w scenie, w której wybucha bomba atomowa, nie zniszczono prawdziwego miasta. Obyło się nawet bez komputerowego czary-mary. Była to makieta Los Angeles.
Nie wszystko dało się zrobić komputerowo. By nakręcić scenę pościgu, w której ciężarówki jedzenie kanałami przez Los Angeles, trzeba było zmienić bieg rzeki. Naprawdę wysadzono w powietrze 4-piętrowy biurowiec, który udawał siedzibę Cyberdyne.
Gdy kręcono nocną scenę pościgu na autostradzie Long Beach Freeway, nie tylko trzeba było zamknąć ponad 5 mil drogi, ale też oświetlić cały odcinek na potrzeby ujęć. W Hollywood dosłownie zabrakło kabli, więc pożyczano je od wytwórni Paramount, Disney i Universal.
W 2023 roku „Terminator 2: Dzień Sądu” został wpisany przez „National Film Preservation Board” do Narodowego Rejestru Filmowego Stanów Zjednoczonych, co oznacza szczególną ochronę filmu i przechowywanie go w Bibliotece Kongresu jako film „znaczący kulturowo, historycznie lub estetycznie”. Niestety, minęło ponad 30 lat od premiery, Arnold Schwarzenegger kilkukrotnie mówił kultowe „I’ll be back”, ale żaden kolejny „Terminator” nie zbliżył się do poziomu kultowego sequela.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
Serial Spider-Noir, czyli prawie Spider-Man, nie dostanie drugiego sezonu. Zaskakująca decyzja Prime Video?
Aktorski remake filmu "Vaiana" - premiera na streamingu i finansowa klapa Disneya
Rosja jego mać. Powieść "Post" (dylogia OUTPOST 1 & 2) to jeden z najbardziej antyrosyjskich…
Zwiastuny sugerują zupełnie inny film, niż ten który zobaczycie w kinie.
Ridley Scott nakręci film "Obcy: Przymierze 2"
Mariusz Trynkiewicz jak Jeffrey Dahmer? Serial Netfliksa "Prawo Bestii" może wywołać skandal
This website uses cookies.