Najlepsze najgorsze horrory
Najlepsze „najgorsze horrory” to coś więcej niż guilty pleasure. Psychikę ich twórców zdecydowanie powinni zbadać naukowcy NASA lub chemicy karteli. Trzeba mieć coś wyjątkowego pod kopułą, by nakręcić horror „The Gingerdead Man”, w którym mordercą jest krwiożercze ciastko. Quentin Dupieux nakręcił film o oponie, która telepatycznie rozsadza ludziom głowy. W „Wiklinowym koszyku” protagonista ma w koszyku odciętą głowę swojego syjamskiego brata, który chce zemścić się na lekarzach. W „Slotherhouse: Leniwa śmierć” bohaterowie padają ofiarami morderczego leniwca. Obejrzeć „Ptakodemię”, „Troll 2” albo „Atak krwiożerczych donatów” to jak celowo pójść na najtańszego kebaba w Radomiu, do budy obok której walają się psie kagańce, a jednoręki Hasan jest równie nieświeży co pasztet kręcący się na rożnie. Patrzycie sobie w oczy i wiesz, że ewidentnie srogi Beduin gdzieś grzebał. A jednak ryzykujesz i zamawiasz. Wiesz, co czeka cię rano, ale grzechem byłoby nie spróbować…
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
Można powiedzieć, że „Mordercza opona” to francuskie kino drogi. Wyobraźcie sobie, że pewna opona samochodowa ma moce parapsychiczne. Wyrusza w podróż, podczas której zabija wszystko na swojej drodze, głównie rozsadzając ludziom głowy. Obejrzałem i przeżyłem, chociaż moja głowa była bliska eksplozji.
Oglądając „Czarną Owcę” zbaraniałem. Gdy horror łączy się z komedią, czasem aż strach się zaśmiać. W filmie (zaryzykujemy to określenie) „Black Sheep” Henry Oldfield wraca na rodzinną farmę. Cierpi na obsesyjny lęk przed owcami. Tak się składa (co za przypadek…), że zmutowane owce zaczynają mordować ludzi.
„Czarna owca” miała być – nomen omen – czarną owcą w w stadzie niskobudżetowych horrorów. Okazała się czarnym koniem i podobno dostanie sequel.
Gore aż strach, bobas zombie w blenderze, ohydna scena z budyniem, masakra kosiarką do trawy – „Martwica mózgu” (ang. Braindead, 1992) balansuje na granicy horroru ekstremalnego i komedii. Lionel próbuje ukryć przed światem, że jego matka została ugryziona przez małposzczura z Wyspy Czaszek. Tego nie da się oglądać, a jednak poświęciłem część komórek mózgowych i obejrzałem ten kultowy horror dwa razy.
Najbardziej przerażające w tym filmie jest to, że wyreżyserował go Peter Jackson. TEN Peter Jackson. I pomyśleć, że kilka lat później ktoś zaufał mu i dał miliony dolarów na film „Władca Pierścieni”.
Atak pomidorów zabójców (ang. Attack of the Killer Tomatoes!) to coś dla osób, które nie lubią warzyw. A może to koszmar Włocha? Stephen Peace, Costa Dillon, John De Bello – aż trzy osoby pisały scenariusz do tego dzieła. Efekt? Zmutowane i krwiożercze pomidory mordują wszystkich na swojej drodze.
Najstraszniejsze jest w tym filmie to, że na jednym się nie skończyło. Nakręcono jeszcze Return of the Killer Tomatoes! (1988), Killer Tomatoes Strike Back! (1991) i Killer Tomatoes Eat France! (1992).
Wymieniając najgorsze horrory, obowiązkową pozycją są „Zombiebobry” (ang. Zombeavers, 2014). Aż troje scenarzystów (Al Kaplan, Jordan Rubin, Jon Kaplan) było musiało wylewać siódme poty, by stworzyć film, w którym bobry zombie polują na grupę studentów.
Wiecie, że bobry mają swój świetny system ostrzegania stada przed zagrożeniami? Szkoda, że nie ma systemu, który ostrzegałby nas przed takimi filmami…
Rekiny zawsze są na fali, co dla Hollywood oznacza pieniądze. Niestety, horrory o rekinach fabularnie to od lat po prostu szukanie pretekstu, by pokazać odgryzanie kończyn i wodę kipiącą od krwi. Nie ważne, że pomysł jest głupi jak but – po prostu trzeba jakoś wepchnąć ludzi w paszcze rekinów. „Rekinado” (Sharknado) idzie w tej materii na całość. Huragan uderza w miasto, a setki rekinów dosłownie spadają z nieba. Jeśli szukacie głupiego filmu na piątkowy wieczór z piwem, to ten film z nieba wam spadnie.
Od lat najstraszniejsze filmy w Polsce to komedie romantyczne, głównie te świąteczne. Okazuje się jednak, że historia polskiej kinematografii skrywa tak mroczne klejnoty jak polsko-radziecki przygodowy horror science fiction z 1988 o tytule „Klątwa Doliny Węży”. Można powiedzieć, że to był kiedyś mega blockbuster, bo w 1988 roku obejrzało go w kinach 25 milionów osób. Choćby dzisiaj sklonowano Karolaka, a do biletu dodawano darmową małpkę, żaden polski film takich wyników nie wykręci.
Fabuła to historia rodem z powieści Grahama Mastertona. Roman Wilhelmi (Alternatywy 4) leci helikopterem, zostaje zestrzelony i ląduje na pograniczu laotańsko-wietnamskim. Trafia do świątyni buddyjskiej, skąd zabiera tajemniczą szkatułkę, a mnich rzuca na niego klątwę. Później Krzysztof Kolberger rozszyfrowuje manuskrypty, pojawiają się zabójcze węże, jest też wielki wąż, grób przybysza spoza Ziemi i magiczna amfora.
Czy jest to straszny horror? Najstraszniejsze w nim jest to jak bardzo poważnie siebie traktuje.
Nazwa zobowiązuje. Ten film nieco się ślimaczy. „Ślimaki” (Slugs, Muerte Viscosa) to twór filmowy nakręcony na kanwie prozy Shauna Hutsona z 1982 roku. Fabuła jest łatwa do przewidzenia – miasteczko jest terroryzowane przez potworne ślimaki. Zaczyna się ostro, bo plaga ślimaków pożera chłopa i odnajdują śluzowate ślady, co sugeruje im, że to pełzające brzuchonogi mogły dopuścić się okrutnej zbrodni.
Joseph Sargent (reżyseria, scenariusz ) chciał się zemścić na fanach filmu „Szczęki”? Czwarta odsłona cyklu tak bardzo żeruje na nostalgii, że zjada własny ogon. Żona szeryfa Brody’ego (Lorraine Gary) wyrusza na Karaiby, gdzie pojawia się wielki rekin (co za przypadek). Będą więc flashbacki, efekty specjalnej troski i ryczący rekin… tak, RYCZĄCY REKIN!
Film „Szczęki 4: Zemsta” zdobył aż siedem Złotych Malin. Został oficjalnie uznany za jeden z najgorszych filmów w historii kina. W serwisie Rotten Tomatoes film ten uzyskał 0% ocen pozytywnych. To i tak stanowczo zbyt łaskawa ocena.
„Ptakodemia” (Birdemic: Shock and Terror) to dla fanów „Ptaków” Alfreda Hitchcocka cios w dziób. Fabuła jest oczywiście niskich lotów – chore orły nadlatują i nie są to bynajmniej gołąbki pokoju. Atakują miasteczko, wywołują pożary, plują kwasem i brutalnie mordują ludzi. Scenariusz jest równie chory, co ptaki w filmie.
Poziom aktorstwa w „The Room” to przy „Ptakodemii” Teatr Dramatyczny. Efekty specjalne? Bardzo specjalne. Jeśli lubicie CGI robione w programie Paint zainstalowanym na prodiżu, będziecie zachwyceni.
To bardziej guilty niż pleasure. Ale jakimś cudem powstała „Ptakodemia 2″… i „Ptakodemia 3”!
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram
"Złodziejka książek" to nie jest kolejna generyczna powieść o Holokauście i II wojnie światowej. To…
Na jakim poziomie jest wskaźniki czytelnictwa w Polsce? Biblioteka Narodowa publikuje dane za 2025 rok.
Sydney Sweeney jako nowy James Bond - fani w Euforii?
H.P. Lovecraft - życie prywatne jak zew Cthulhu? Ciekawostki o Lovecrafcie
Władca Pierścieni i nowe filmy. Oficjalnie zapowiedziano powrót do Śródziemia
Kolejne mocne wypowiedzi Andrzeja Sapkowskiego
This website uses cookies.