Daredevil. Ciemne noce - bardzo dobry komiks Marvela
Carrefour idzie za ciosem i do sklepów trafiła komiksowa seria Ciemna strona Marvela. „Daredevil. Ciemne noce” to trzy historie o Daredevilu, z których najbardziej wyróżnia się „Nie wiedząc, aniołom dali gościnę”. Nowy Jork, sparaliżowany przez śnieżycę, zamienia się w białe piekło. Matt Murdock podejmuje walkę z czasem, burzą śnieżną i gangsterami, by dostarczyć dziecku serce do przeszczepu. Po drodze zmuszony będzie podjąć trudne moralne wybory. Wszystkich nie uratuje. Diabeł z Hell’s Kitchen to bardzo ludzki bohater, przemarznięty, przyjmujący kolejne bolesne ciosy, momentami bezsilny i popełniający błędy. Wbrew pozorom, nie jest to Człowiek Bez Strachu.
Druga historia to „Człowiek zwany robalem”. Mamy zagadkowe zabójstwo, czarny humor i tragiczne decyzje. Przyziemność Daredevila i jego ludzka strona ukazane są na tle festyniarskiej walki Avengers z gigantycznym potworem. „W imię króla”, z gościnnym udziałem Misty Knight, to dla kontrastu wątek romansowy i walka z mafią na Kubie. Dużo akcji, sensacyjna historia i Daredevil w słonecznym anturażu. Brakuje tylko, żeby nagle wparowała She-Hulk z Disney+ i zaczęła do głónego bohatera smalić cholewki.
„Daredevil. Ciemne noce” to sposób, by poradzić sobie z tęsknotą za serialem Netflixa i przygotować się na przygody niewidomego prawnika, które niedługo dostaniemy na Disney +. To też swietna rozgrzewka przed mistrzowskim „Born Again” Franka Millera. Jeśli ktoś nie zna Daredevila, to dobra okazja, by pierwszy raz spotkać się z Diabłem z Hell’s Kitchen.
źródła obrazu
Co obejrzeć po Clayface? Podobne filmy, body horrory, komiksy. Motyw transformacji i utraty tożsamości. Kultowe…
Najbardziej wzruszające książki, które warto przeczytać
Mocne książki (nie tylko horrory), które mogą tobą mocno wstrząsnąć. Ludzie straszniejsi niż potwory?
Clayface jak Joker i Pingwin? Kolejne origin story, które działa lepiej bez Batmana.
Ridley Scott nakręci kontynuację filmów Prometeusz i Obcy: Przymierze.
Musical "Koty" miał walczyć o Oscary. Była to raczej kocia muzyka, a pieniędzy zarobił tyle…
This website uses cookies.