Książki

Drapieżcy – najlepsze horrory Grahama Mastertona w jednej książce?

Read Time:3 Minute, 26 Second

Co by się stało, gdyby Dżinn spełnił życzenie i połączył najpopularniejsze powieści Grahama Mastertona w jedną? Powstaliby „Drapieżcy”. Mastertonowski horror esencjonalny.

Pamiętacie składanki hitów na płytach i kasetach? „Drapieżcy” (1993) to właśnie takie the best of Grahama Mastertona w jednej książce. Bohaterowie trafiają do opuszczonej wiktoriańskiej rezydencji z mroczną tajemnicą. Tym razem jest to sierociniec Fortyfoot House na wyspie Wight, gdzie w XIX wieku ponad sześćdziesięcioro dzieci zniknęło w niewyjaśnionych okolicznościach. David Williams, wychowujący samotnie siedmioletniego syna, przyjechał zrobić remont tejże rudery i jak to u Mastertona, widuje upiorne postaci, nocami słyszy odgłosy na strychu, a w ciemności przemyka mordercza istota przypominająca skrzyżowanie człowieka z wielkim szczurem. To jednak dopiero preludium do horroru, który ma się rozegrać w nawiedzonym budynku. Wkrótce zacznie dochodzić do makabrycznych zbrodni, a nasz protagonista odkryje przerażające sekrety z przeszłości… i przyszłości!

Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram

Graham Masterton „Drapieżcy”

Graham Masterton w hołdzie dla Lovecrafta

Początkowo powieść może kojarzyć się z twórczością Edgara Allana Poe. Gotyki sznyt, narastające poczucie lęku, popadnie w obłęd. Coś czai się w ścianach rezydencji i ewidentnie ma złe zamiary. Nocami błyskają niezidentyfikowane światła, a po ogrodzie przechadza się tajemniczy mężczyzna w cylindrze. Jednak „Drapieżcy” to przede wszystkim hołd dla prozy H.P. Lovecrafta. Klaustrofobiczny i duszny horror przepoczwarza się w apokaliptyczny koszmar z przedwiecznym monstrum. Gdy już skonsumujecie „Drapieżców”, sięgnijcie do mitologii Cthulhu i przeczytajcie opowiadanie „Sny w domu wiedźmy”. Uprzedzam, zrobi się naprawdę gęsto i koszmarnie. Bezsenne noce gwarantowane. Nie zdziwcie się jeśli w waszych koszmarach zacznie echem nieść się pewna inkantacja przywołująca lovecraftowskie monstrum.

„Drapieżcy” czyli horror i straszne sceny miłosne

„Drapieżcy” to maksimum Mastertona w Mastertonie. Kolekcja jego ulubionych leitmotivów, 400 stron rozrywki, prosta fabuła, bez zbędnego gadania i przynudzania, samo gęste. Pradawne demony, klątwy, bohater po przejściach, zaginione dzieci, duchy, podróże w czasie, wiktoriańska rezydencja przy cmentarzu, a krew oczywiście leje się rzęsiście. Jak to u Mastertona, dziecko protagonisty jest w powieści po to, by zostało porwane. Bohaterowie podejmują niemal wyłącznie głupie decyzje, nadeptując diabłu na odcisk. Jak to u Mastertona, skoro protagonista ma uroczą towarzyszkę, to musi dojść do zbliżenia. I jak to u Mastertona, bara-bara zostanie przerwane przez upiorne wydarzenia. I jak to u Mastertona, miłosne igraszki są tak dosadnie opisane, że popadają w śmieszność. Dowiadujemy się np., że podczas pocałunku „jej język myszkował między zębami niczym ciepły morświn”.

U Mastertona zazwyczaj zawodzi finał, pisany na kolanie, byle zdążyć przed deadlinem. Tym razem finał, iście lovecraftowski, robi robotę. Sceny z rożnami i porodem na długo odbierają apetyt.

Drapieżcy, Graham Masterton

Graham Masterton zna prawo inżyniera Mamonia

Od dawna nie czytałem tak bardzo mastertonowskiej powieści Grahama Mastertona. Miałem wrażenie, że czytałem „Drapieżców” wielokrotnie, tylko pod innymi tytułami. Przeczytałem m.in. „Szpital Filomeny”, „Dom Stu Szeptów”, „Wybryk natury„, „Manitou”, „Zaklętych„, więc „Drapieżcy” niczym mnie nie zaskoczyli (jednym zaskoczeniem były wpadki tłumacza i literówki). Dawno temu zacząłem przygodę z Mastertonem od „Wyklętego”, pamiętnej sceny z huśtawką i kobietą nabitą na żyrandol. Lata minęły od tej horrorowej inicjacji, a Mistrz nie wyszedł ze swojej strefy komfortu, ciągle serwuje taki sam klimat, stosuje te same sztuczki. I bardzo dobrze!

Dlaczego tak chętnie sięgamy po powieści Grahama Mastertona? Ostatnio zmierzyłem się z kilkoma horrorami innych autorów, reklamowanymi jako arcydzieła grozy, na których srogo się zawiodłem. I jak zwykle po takich rozczarowaniach z podkulonym ogonem wróciłem do Mastertona. Przeczytałem „Drapieżców”, bo wiedziałem czego się spodziewać. Można Mastertona nazywać rzemieślnikiem popadającym w rutynę, ale jego twórczość to bezpieczna przystań. Zero zaskoczeń, wiesz co dostajesz. Nie będzie charakterologicznie skomplikowanych bohaterów, wstrząsających plot twistów ani wielopoziomowej powieści polifonicznej. Horror to horror – duchy mają straszyć, musi się dziać, krew ma sikać ile wlezie, a bohaterowie mają pakować się w kłopoty. „Drapieżcy” to kolejne lekkie czytadło na 2-3 wieczory, które nie udaje czegoś więcej niż pulpowa rozrywka. Gdy inni pisarze silą się na przemyślenia o ludzkiej naturze, Graham woli zedrzeć komuś skórę z czaszki albo zaprosić na spacer po cmentarzu. Robił to już wiele razy, a ja wciąż chętnie przyjmuję te jego ociekające krwią zaproszenia.

Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram

About Post Author

Pan Od Kultury - Wojciech Kozicki

Miłośnik dobrych historii, gitarzysta, fan "Misia" i starych komiksów
Pan Od Kultury - Wojciech Kozicki

Miłośnik dobrych historii, gitarzysta, fan "Misia" i starych komiksów

Recent Posts

Backrooms. Bez wyjścia czyli The Office jako urbex horror [RECENZJA]

O chodzi w filmie "Backrooms. Bez wyjścia"? A może nie chodzi o nic?

1 tydzień ago

Obsesja (recenzja filmu) – jeszcze horror czy już romans?

Obsesja to najlepszy horror o miłości w w 2026 roku. Tego sobie życzyłem

2 tygodnie ago

Dzień objawienia [recenzja filmu]. Tak kłamie Steven Spielberg

"Dzień Objawienia" ma świetny finał. Szkoda tylko, że aby go zobaczyć, trzeba wycierpieć 2 godziny…

3 tygodnie ago

Alien: Isolation 2 – zwiastun, nowe informacje o grze [WIDEO]

Obcy Izolacja powraca. Druga część kultowego survival horroru

3 tygodnie ago

Ludzie z bagien – horror zbyt ekstremalny? [recenzja książki]

„Ludzie z bagien” (w oryg. „Creekers”) to powieść z tytułem adekwatnym do treści. Niezłe bagno.…

4 tygodnie ago

Niewidzialna Wojna – najlepsza komedia Patryka Vegi (recenzja)

Vega nakręcił najlepszą komedię w karierze.

4 tygodnie ago

This website uses cookies.