A gdyby Stranger Things było horrorem? Zamiast do Hawkins wybierzcie się do Elm Haven i koniecznie odwiedźcie tamtejszą opuszczoną szkołę. Dan Simmons powieścią „Lato Nocy” złożył tam dzieciństwu krwawy hołd.
Lato 1960 roku. Amerykańskie zadupie. Grupa dzieciaków właśnie zaczęła wakacje, ale ostatni dzwonek nie oznacza letniej beztroski. W ostatnim dniu szkoły znika ich kolega. Wkrótce w miasteczku dochodzi do serii makabrycznych zgonów, nocami słychać upiorne dźwięki, a po okolicy jeździ ciężarówka nazywana „trupowozem”. Dzieciaki organizują Rowerowy Patrol i postanawiają ocalić miasteczko przed demonicznymi siłami. Odkrywają kolejne tajemnice, a wszystkie tropy prowadzą do opuszczonego gmachu szkoły Old Central School. Czai się tam coś sprzed wieków, co samego Lovecrafta przyprawiłoby o ciarki na plecach. Jeśli usłyszycie bicie dzwonu… uciekajcie!
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram

Komu bije dzwon/kogo zabije dzwon
„Lato Nocy” to połączenie horroru Stephena Kinga o dzieciakach i dojrzewaniu z klimatem serialu „Stranger Things” i przygodą od Stevena Spielberga. Dodajcie do tego nawiedzony budynek, którego Simmonsowi mógłby pozazdrościć Graham Masterton. Jeśli macie chrapkę na nostalgiczny i mroczny hołd dla dzieciństwa, „Lato Nocy” będzie idealną lekturą. Jeśli lubicie horrorowe klisze, obrazowe pisanie i tęsknicie za analogowymi czasami – „Lato Nocy”. A przy okazji Simmons przypomni wam o kilku lękach z dzieciństwa, które pewnie dręczyły każdego z nas. Nie oszukujemy się – kto nie bał się potwora z szafy albo ręki spod łóżka?
Jeśli chcecie poczuć dreszczyk, ale uniknąć dłużyzn i długich wstępów jak u Stephana Kinga, tym bardziej wybierzecie „Lato Nocy”. Dan Simmons stawia na akcję. Minimum gadania, maksimum działania. Są wybuchy, potwory, pościgi, zabójcze ciężarówki, a martwi wracają zza grobu. 800 stron powieści pochłania się błyskawicznie.

Horrory Dana Simmonsa
Jeśli skonsumowaliście już najlepsze powieści Dana Simmonsa i chcecie więcej lodowatej grozy, czytając „Lato Nocy” będziecie zaskoczeni… a nawet rozczarowani? Nie jest to horror tak gęsty i przerażający jak „Terror”, „Trupia Otucha” czy „Abominacja”. To groza podana w formie letniej przygody dzieciaków, które chciałby się nacieszyć wakacjami, przeżyć pierwszy raz w stodole i posiedzieć w kurniku kumpla, ale muszą być doroślejsze od dorosłych i wszystkich uratować. Spokojnie, momentami i tak skóra cierpnie na plecach. Są potwory wciągające pod łóżko, duchy, przerażająca ciężarówka wożąca martwe zwierzęta. Jest też makabryczna scena z kombajnem oraz scena na cmentarzu, po których ciężko zasnąć. Poza tym, jeśli Dan Simmons kogoś uśmierca, to nie bawi się w półśrodki.
Dzieciaki walczą ze złem, bo dorośli są za głupi
Oczywiście trzeba szgodzić się na pewną umowność i momentami przymknąć oko. Dzieciaki z Elm Haven są „podkręcone”. Bez problemu naprawią kombajn, poprowadzą cysternę, a do tego posługują się bronią palną i nikt tego nie zauważa. Pomiędzy przerażającymi przygodami, jak gdyby nigdy nic, grają w baseball i bawią się na imprezie urodzinowej. Nie za bardzo ruszają ich trupy na hakach. Po prostu działają nie jak na swój wiek przystało i prowadzą śledztwo, by ocalić swoje rodzime zadupie.

Wszystkie dzieci nasze są
Mam wrażenie, że Dan Simmons pisząc „Lato Nocy” chciał stworzyć coś prostszego, co może nie będzie arcydziełem literatury niczym „Hyperion, ale porwie czytelnika i nie będzie wymagało katorżniczego researchu jak „Terror”. Ta książka jest po to, by po prostu rzucić się w wir strasznej przygody. I jak sam przyznał w przedsłowiu, przede wszystkim chciał złożyć hołd dzieciństwu sprzed lat, gdy można było wypuszczać dzieci same z domu na cały dzień. Chociaż opisał typowe dzieciństwo na amerykańskiej prowincji, takie jak sam pamiętał, to wykreował uniwersalną przestrzeń, bo pisało do niego wiele osób z różnych krajów, m.in. Libanu, które dziękowały za przypomnienie ich dziecięcych lat. A może wszystkich nas po prostu łączy ten sam strach?
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram