„Złodziejka książek” to nie kolejna koniunkturalna powieść o Holokauście i II wojnie światowej. To historia dziecka, które przeciwstawiło się złu. Czy jednak może słowami pokonać tego, który „zahipnotyzował i przepuścił ludzi przez wielką machinę”?
Liesel Meminger jest dzieckiem żyjącym w niebezpiecznych czasach – II wojna światowa, Holokaust, spadające bomby, bydlaki w brunatnych koszulach, Żyd ukrywany się w piwnicy. Gdy dziewczynka podczas pogrzebu brata kradnie pierwszą książkę, „Podręcznik grabarza”, wzbudza zainteresowanie samej śmierci. Od teraz kostucha (narrator powieści), będzie z zaciekawieniem obserwowała jak Złodziejka Książek dorasta pod opieką rodziców zastępczych i walczy o przetrwanie. A przetrwać w tym małym świecie w Molching pod Monachium, jak w zamkniętym pudełku w rękach potwora, jest bardzo trudno. Do ich skromnego domu nieustannie dobija się nazistowska zaraza.
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram

„Złodziejka Książek” to opowieść o walce ze złem. Złem potężnym, bezlitosnym, które osacza i miażdży ostatnie przyczółki człowieczeństwa. Liesel Meminger jest dzieckiem, więc nie może chwycić za karabin ani gromić wroga pięściami. Nocami uczy się więc czytać i do walki używa słów. Mimo biedy i nazistowskiego terroru, dba o Żyda ukrytego w piwnicy i zostawia chleb na drodze przemarszu więźniów z Dachau. Podczas bombardowania uspokaja wszystkich w schronie czytaną opowieścią. Daje nadzieję i cel. Dochodzi nawet do symbolicznej walki na słowa z Adolfem i obrócenia jego broni przeciwko niemu. Mein Kampf zostaje wykorzystane do uratowania Żyda, a później na plugawe strony zostanie naniesiona nowa treść.
Takie dusze zawsze to czynią – to te najlepsza. Podnoszą się i mówią: „Znam cię, jestem gotowa. Nie, żebym się prosiła oczywiście, ale pójdę z tobą dobrowolnie”. Te dusze są bardzo lekkie, bo idą bez bagażu, rozdały już siebie
„Złodziejka Książek” Markus Zusak
Złodziejka książek – danse macabre z nadzieją
II wojna światowa i Holokaust to tematy tysiące razy przemielone przez popkulturę. Może się więc wydawać, że „Złodziejka książek” to kolejna mroczna i przytłaczająca opowieść, która ma wyciskać łzy do bólu. Od takich książek uginają się półki w księgarniach. Co prawda Markus Zusak (australijski pisarz niemieckiego pochodzenia) swoją powieścią wzrusza do łez, jednak nie stosuje tanich sztuczek, by podrażnić kanaliki łzowe. „Złodziejkę książek” osadził na granicy baśni i koszmaru. Ma w sobie lekkość i poetyckość, mnóstwo ciepła. Zusak, zamiast epatować wojennym horrendum, woli skupić się na dobrych rzeczach. W świecie, w którym próbuje przetrwać Liesel Meming, małe rzeczy i drobne gesty nabierają znaczenia – smak ukradzionego jabłka, pocałunek, cukierek ssany z przyjacielem na zmianę, dotknięcie grzbietu książki w bibliotece. Te ostoje człowieczeństwa są w „Złodziejce książek” kluczowe. Zusak potrafi na moment znieczulić poniżenie i gniew. Woli dawać nadzieję, że mimo wszechogarniającego mroku, nie wszystko jeszcze stracone.
Fuhrer wpadł na pomysł, że będzie rządził światem za pomocą słów. „Nie będę strzelał z pistoletu – stwierdził – Nie będę musiał”. Trzeba mu przyznać, że nie działał pochopnie ani głupio. Swój plan ataku zaczął od tego, że cały obszar swojego kraju gęsto obsadził słowami. Sadził je i pielęgnował dzień i noc. Patrzył, jak wyrastają, aż wkrótce całe Niemcy zarósł gęsty las hodowlanych myśli (…) Zasadził nasiona symboli i one także szybko dojrzały. (…) Zerwał z drzew najlepsze, najpotworniejsze słowa i za ich pomocą zwołał do siebie cały naród. Ludzie do niego przyszli
„Złodziejka Książek” Markus Zusak

Historia dobrych Niemców?
„Złodziejka książek” to opowieść o wojennej rzeczywistości w nazistowskich Niemczech, w której nie wszyscy są źli i nie wszyscy kibicują niespełnionemu akwareliście z wąsikiem. Tendencyjna książka o „dobrych Niemcach”? O tych Niemcach, którzy po latach nadal wspominają, że „płonąca Warszawa to był piękny widok”? Bez obaw. Markus Zusak nie usprawiedliwia, nie wybiela, nie broni. Choć ukazuje codzienny koszmar Niemców gnębionych przez III Rzeszę i aliancie bombowce, nie koncentruje się na portretowaniu ich jako ofiary. Zamiast tego oczami Śmierci obserwuje jak sytuacje kształtują ludzi, gdy ich człowieczeństwo wystawiane jest na próby. „Złodziejka książek” to przede wszystkim piękna i uniwersalna opowieść o nadziei, miłości i przyjaźni. Krótkie rozdziały, napisane prostym i sugestywnym językiem, wystarczą Zusakowi, by przekazać więcej uczuć niż niektórzy upychają z trudem w opasłych tomiszczach.
Wznoszący się horyzont hitlerowskich flag i mundurów zasłaniał jej widok za każdym razem, gdy próbowała się wychylić nad głową niższego dziecka. Sprawa była beznadziejna. Tłum żył własnym życiem. Nie sposób było go wyminąć, przecisnąć się, pertraktować. Oddychało się jego oddechem, śpiewało jego głosem. Czekało na jego ogień
„Złodziejka Książek” Markus Zusak
Śmierć narratorem powieści
Śmierć to niezwykły narrator powieści. Nie wybiera, a jest jedynie skutkiem ludzkich decyzji i czynów. Chociaż jest „prześladowana przez ludzi” i nie wyrabia się przez nich z robotą, potrafi im współczuć. Snuje też filozoficzne rozważania o ludzkiej naturze. Do tego otwarcie zapowiada czytelnikowi, czyją duszę wkrótce zabierze. Oczekiwanie na zaanonsowaną tragedię boli bardziej niż gdyby miała nadejść nagle i niespodziewanie.
Śmierć dość wcześnie zapowiada bolesny finał „Złodziejki książek”. Z tym brzemieniem boleśnie przewraca się kolejne strony. Czytanie tej powieści jest jak zanurzenie się w ciemnej toni bez możliwości wzięcia oddechu. Powietrza zaczerpniesz dopiero, gdy poznasz finał historii. Jednak nawet gdy odłożysz „Złodziejkę książek” na półkę, jeszcze długo nie będzie oddychać spokojnie.
Trzeba przyznać, że podczas wszystkich lat rządów Fuhrera nikt nie służył mu bardziej lojalnie niż ja. Ludzie nie mają tyle serca. Działają linearnie, ja zaś krążę po okręgu, wykorzystując swoją nieskończoną zdolność pojawiania się we właściwym miejscu o właściwej porze. W rezultacie widzę, co w ludziach jest najlepszego i najgorszego. Widzę ich brzydotę i piękno i zastanawiam się, jak to możliwe, że te dwie rzeczy tak mocno ze sobą współistnieją. Ludzie mają jednak coś, czego im szczerze zazdroszczę. Mają dość rozumu, by umrzeć
„Złodziejka Książek” Markus Zusak
Więcej kultury? Pan Od Kultury zaprasza na Facebooka i Instagram